Spójrz dziecku w oczy...

Wydajemy często majątek na modne zabawki i gadżety dla dziecka, a prawda jest taka, że ono najbardziej potrzebuje naszej uwagi. Spojrzenie i czułość rodziców naprawdę czyni cuda.

Gdy spotykamy osobę, która nie nawiązuje kontaktu wzrokowego, czujemy duży dyskomfort. Czasami nawet nie uświadamiamy sobie dlaczego. Jednak kontakt wzrokowy jest naturalnym sposobem przekazywania istotnych informacji, głównie o relacji emocjonalnej między osobami. Niemowlę już w trzecim czy w czwartym tygodniu szuka w twarzy rodzica oczu i każda mama pamięta uporczywość tego jedynego w swoim rodzaju spojrzenia niedawno urodzonej istotki. Większe dzieci często zaglądają nam w oczy, jakby szukając w nich czegoś niezwykle ważnego. Z kolei rodzice potrafią wiele wyczytać z oczu dziecka, choć rzadziej zdają sobie sprawę, że i dzieci czytają w naszych oczach. Zastanówmy się zatem, jak często patrzymy na dzieci i co wówczas wyrażają nasze oczy.

Słuchaj mnie z oczami

Może się okazać, że w naszym zabieganym świecie nasze dziecko doświadcza pełnego miłości i akceptacji spojrzenia niezwykle rzadko. Dzieje się tak, ponieważ można wykonywać wiele czynności bezpośrednio związanych z dzieckiem, nie patrząc na nie. Możemy dziecko karmić, ubierać, kąpać, możemy z nim rozmawiać, pytać o stopnie w szkole, spędzić kilka godzin w jednym pokoju i wcale nie patrzeć mu w oczy! I tak się dzieje dopóki panuje względny spokój. Sytuacja się zmienia, gdy dziecko staje się niegrzeczne. Wtedy natychmiast odrywamy się od absorbujących zajęć tylko po to, aby groźnym, pełnym wyrzutu spojrzeniem dziecko zdyscyplinować i przywołać do porządku. Na ogół to się udaje. A gdy zapanuje spokój wracamy do swoich zajęć Spojrzenie staje się dla nas narzędziem do ukarania dziecka, do przekazania komunikatu o braku akceptacji. To może nieść za sobą bardzo przykre konsekwencje.


Dzieci, które rzadko doświadczają pełnego miłości spojrzenia swoich rodziców idą w świat ze spuszczonymi głowami, kontakt wzrokowy z innymi, nawet rówieśnikami staje się dla nich "niebezpieczny". Otoczenie natomiast postrzega takie dziecko jako nieufne, zamknięte, niechętne do kontaktu, a nawet mniej bystre. Tak nakręca się spirala. Dzieci otwarte dostają więcej akceptacji, te bez kontaktu wzrokowego zdecydowanie mniej. A przecież potrzebę bezwarunkowej miłości mają taką samą.

W pewnej książce opisana jest wymowna scena. Mama i córka rozmawiają w kuchni. Mama zajęta jest przygotowywaniem posiłku, jednak rozmowa się toczy. Aż do momentu, gdy córka prosi: "mamo, słuchaj mnie z oczami".

Zatem słuchajmy "z oczami", mówmy "z oczami" i "z oczami" kochajmy nasze dzieci.

Miłość nie tylko za stopnie

Amerykański psychiatra Ross Campbell wprowadził pojęcie "zbiornika emocjonalnego". Zawartość tego zbiornika kształtuje się w dzieciństwie i to rodzice są osobami, które mają największy wpływ na to, czy i czym zbiornik ten zostanie wypełniony. A dla zdrowego rozwoju i powodzenia w życiu, powinien być wypełniony bezwarunkową miłością. Przekonaniem, że bez względu na wszystko jesteśmy przez rodziców kochani. Zapewniamy dzieci o swojej miłości i często myślimy, że tak wiele dla nich robimy. Dlaczego więc wiele dzieci czuje się niekochanych lub żyje w poczuciu, że miłość rodzicielska jest tylko za coś: grzeczne zachowanie, dobre stopnie, sukcesy w konkursach

Dzieje się tak ponieważ język, w którym wyrażamy swoją miłość do dzieci, nie zawsze jest językiem, który potrafią one zrozumieć. Czasami słyszymy, jak rodzice tłumaczą kilkuletniemu maluchowi: "tatuś tak dużo pracuje, bo cię kocha", "mama jest zajęta, ale zawsze o tobie pamięta" Nic z tego. To jest świat dorosłych, a nie dzieci i jeśli chcemy, aby nasze pociechy czuły się kochane i miały pełny zbiornik emocjonalny, musimy zweryfikować nieco nasz sposób wyrażania miłości rodzicielskiej. Ross Campbell twierdzi, że aby dziecko czuło się kochane musi doświadczać ze strony rodziców pełnego miłości spojrzenia właśnie oraz pełnego miłości dotyku.

Dobry dotyk

Odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu częściej słyszymy o "złym dotyku", niż o tym czym jest i jakie ma znaczenie dotyk dobry. Najprościej mówiąc dobry dotyk to ten, który zaspokaja potrzebę dziecka, nie dorosłego, a jednocześnie jest dostosowany do sytuacji i wieku dziecka. Dobry dotyk mówi: jestem z tobą, możesz na mnie liczyć, czuj się bezpiecznie. Podobnie, jak w przypadku spojrzenia, pełen miłości dotyk, buduje w dziecku przekonanie o tym, że jest kochane. Co więcej, potrzebny jest do prawidłowego rozwoju, a w pierwszych miesiącach życia wręcz do przetrwania.

Nie zawsze było to oczywiste. Jeszcze do niedawna noworodki zabierano po urodzeniu od matki do osobnej sali, przynosząc je tylko w porze karmienia. I kto słyszał wtedy, że rodzice wcześniaka, który musi przebywać w inkubatorze, powinni głaskać go czule, choćby po rączce.

Jeden z najbardziej znanych eksperymentów w psychologii, przeprowadzony w latach 50-tych udowodnił, na ile dotyk matki jest potrzebą pierwotną. Małe rezusy miały do wyboru dwie zastępcze matki. Jedna z nich była wykonana z drutu - dawała mleko, druga - z miękkiej tkaniny, nie miała pokarmu. Wydawało się, że małpki wybiorą przede wszystkim tę, która daje mleko. A jednak nie. Rezusy wolały matki- przytulanki!

Dotyk ważny jak pożywienie

Wyniki tego eksperymentu pokazały, że potrzeba dotyku jest równie pierwotna i niezbędna do przetrwania, jak pożywienie. Wiele jest zresztą na to dowodów z życia wziętych. Niemowlęta umieszczane w przytułkach, nawet gdy zaspokajano im fizjologiczne potrzeby, pozbawione dotyku, bardzo często umierały.

Jeżeli dotyk tak ważny jest do przetrwania, tak wiele może dać dziecku w procesie rozwoju i przygotowania do życia, warto przyjrzeć się jak często i w jaki sposób dotykamy nasze dzieci. Naturalnie i spontanicznie dotykamy je, gdy są małe. Ale dzieci rosną i stają się coraz bardziej niezależne. Zdobywając nowe terytoria, oddalają się od nas, także w sensie fizycznym. Po mniej lub bardziej udanej wyprawie, niektóre z nich same wracają, gramoląc się na kolana, inne wtulają się, gdy wydarzy się coś przykrego. Ale my nie zawsze przecież mamy czas na pełne miłości przytulenie dziecka. Pośpiech wkrada się w nasze relacje i powoduje, że dobrego dotyku: przytulania, głaskania i uścisków jest z czasem coraz mniej, chociaż potrzeby dziecka w tym względzie nie zmieniają się radykalnie. Naszej bliskości potrzebuje dwuletni Piotruś i dziesięcioletni Mateusz, pięcioletnia Kasia i dwunastoletnia Ania.

W książce Katarzyny Kotowskiej pt. "Jeż" opisane jest dziecko adoptowane. To ono jest tytułowym jeżem, którego kolce trzeba mozolnie i powoli odrywać, tak, aby nauczyło się, że rodzice także poprzez dotyk mówią "kocham cię". W większości rodzin jest znacznie łatwiej - wystarczy pamiętać, że pełen miłości dotyk może zastąpić wiele słów, budując jednocześnie niezwykle silną więź z rodzicem, która ma wpływ na całe życie.

Do tego , aby dziecko czuło się kochane, potrzebne są komunikaty w języku naturalnych potrzeb dziecka. Rodzice często o tym nie wiedzą lub zapominają, tymczasem spojrzenie i dotyk pełne miłości więcej dają naszym dzieciom, niż stosy zabawek i najbardziej wymyślne atrakcje.
 
Tekst: Marzanna Kuszyńska Fundacja ABCXXI - Cała Polska Czyta Dzieciom

 

 

 

 

PRZEDSZKOLE PUBLICZNE

W CZAPLINKU

ul. Grunwaldzka 5b

78-550 Czaplinek

NIP 2530322540

 

Telefon:

94 375 51 03

 

E-mail:

przedszkole.czaplinek@onet.pl


Numer konta Przedszkola Publicznego:

13 8581 1027 0413 0912 2000 0001

 

Numer konta Rady Rodziców:

32 8581 1027 0404 6604 2000 0001

 

ZAPRASZAMY

od poniedziałku do piątku

w godzinach

od 6.30 do 16.00

Godło Polski
Aktualny czas w Czaplinku:
Herb Czaplinka
czaplinek